Strona główna / Województwo / Koniec marzeń o stadionie na Elaneksie?! Decyzja konserwatora paraliżuje plany miasta i klubu! Celowa złośliwość czy litera prawa? Kto naprawdę zablokował wielką inwestycję na Elaneksie!

Koniec marzeń o stadionie na Elaneksie?! Decyzja konserwatora paraliżuje plany miasta i klubu! Celowa złośliwość czy litera prawa? Kto naprawdę zablokował wielką inwestycję na Elaneksie!

Przyszłość Elanexu pod znakiem zapytania. Co oznacza decyzja konserwatora i czy to celowa złośliwość?
Decyzja o wpisaniu niemal całego kompleksu dawnych zakładów wełnianych Elanex do rejestru zabytków wywołała ogromne poruszenie. Temat ten błyskawicznie stał się punktem zapalnym w dyskusji o nowym stadionie piłkarskim dla Rakowa. Choć miasto zarezerwowało środki na wykup tego terenu z rąk likwidatora, licząc na licytację komorniczą i wielką rewitalizację, ruch konserwatora postawił te plany pod gigantycznym znakiem zapytania.

Kto podjął tę decyzję?
Organem odpowiedzialnym za tę decyzję jest Śląski Wojewódzki Konserwator Zabytków z siedzibą w Katowicach. Warto dodać, że w samej Częstochowie działa delegatura tego urzędu pod kierownictwem. Jednak kluczowe rozstrzygnięcia zapadają na szczeblu wojewódzkim. To właśnie te instytucje uznały, że pofabryczna substancja z przełomu XIX i XX wieku ma tak unikalną wartość historyczną i architektoniczną, że wymaga natychmiastowego objęcia najsilniejszą możliwą ochroną prawną.

Fot: UM Częstochowa

Jakie blokady nakłada wpis do rejestru?
Dla planów budowy nowoczesnego obiektu sportowego decyzja ta oznacza potężne, proceduralne bariery. Przede wszystkim wyklucza ona możliwość przeprowadzenia masowych wyburzeń. Zgoda na wjazd ciężkiego sprzętu i zrównanie hal z ziemią w celu przygotowania wolnego placu pod stadion jest obecnie niemożliwa do uzyskania.
Każda ewentualna próba ingerencji w ten teren – od remontu, przez przebudowę, aż po adaptację istniejących murów – wymaga indywidualnej, niezwykle restrykcyjnej zgody Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Przepisy ściśle określają, jakie materiały, gabaryty i formy architektoniczne mogą być tam stosowane. W praktyce wkomponowanie wielkiego, nowoczesnego stadionu spełniającego wymogi federacji piłkarskich w tak ciasną i nienaruszalną strukturę zabytkową jest logistycznie nierealne oraz ekonomicznie nieuzasadnione, ponieważ koszty takich prac byłyby astronomiczne.

Czy to była złośliwość wobec miasta i klubu?
Wśród kibiców i części opinii publicznej natychmiast pojawiły się głosy mówiące o rzucaniu kłód pod nogi i celowej złośliwości, która ma zablokować rozwój sportowej infrastruktury. Sprawa jest jednak bardziej złożona i wynika ze zderzenia dwóch zupełnie różnych priorytetów prawnych i społecznych.
Z punktu widzenia urzędników konserwatorskich, ich ustawowym i nadrzędnym obowiązkiem jest ochrona materialnego dziedzictwa narodowego przed bezpowrotnym zniszczeniem, bez względu na to, jakie plany inwestycyjne dotyczą danego gruntu. Dla nich Elanex to bezcenny pomnik historii przemysłowej regionu, który należy ratować, mimo jego ogromnego zadłużenia i postępującej degradacji.

Z drugiej strony, władze miasta oraz środowisko sportowe widzą w tym decyzję niezwykle szkodliwą, która blokuje szansę na ożywienie tej części miasta i budowę nowoczesnego obiektu. Magistrat argumentuje, że tak szerokie objęcie terenu ochroną konserwatorską uniemożliwi jakąkolwiek sensowną rewitalizację i doprowadzi do tego, że opuszczone ruiny będą dalej niszczeć.
W odpowiedzi na ten ruch władze Częstochowy złożyły już oficjalne odwołanie od decyzji konserwatora do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, kwestionując tak szeroki zakres wpisu do rejestru. Sprawa zamieniła się w otwarty spór prawny na najwyższym szczeblu, a jego ostateczne rozstrzygnięcie pokaże, czy dla Elanexu znajdzie się jeszcze jakikolwiek kompromis, czy też miasto będzie musiało ostatecznie zapomnieć o tej lokalizacji i szukać innych gruntów pod nowy stadion.

Fot: UM Częstochowa